Wielki Piątek.
Piątek,dzień Męki Pańskiej,smutny...Śmierć Zbawiciela.Śmierć znaczy odejście,tam gdzieś gdzie nie wiemy co jest,inny świat,spokój,dobro czy coś zupełnie innego.Nie wiem,często o tym myśle,ale nie chciała bym być tam gdzieś gdzie jest zło.Myśle.kurcze myśle,myśle jak prosić Cie Boże abyś mnie nie opuszczał,prosze gdziekolwiek jesteś,nie pozwól abym upadła,wiem,że jak upadne już nigdy sie nie podniose.Zamykam oczy i ciągle to samo,ten dzień,ten dzień gdy to sie wydarzyło;gdy mój Duży umierał,umierał a ja klęczałam błagając Boże jeszcze nie.jeszcze nie teraz,jeszcze Duży jest mi potrzebny,jeszcze musze Mu powiedzieć jak bardzo Go kocham,chociaż On doskonale o tym wie.Słowa lekarza"nie moge na daną chwile nic pani powiedzieć,musimy czekać".Nie było łez,moich łez,był strach,pózniej poczułam w sobie coś dziwnego,jakby Ktoś mi powiedział szeptem....BEDZIE WSZYSTKO DOBRZE. Zasnełam...........
Wielki Piątek.Panie Jezu,wybacz mi moje grzechy,za które musiałeś umrzeć.
"W swe ramiona mnie weż,mocą Krzyża dodaj sił.
w Księge życia mnie wpisz,abym mogła dalej iść"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz